Psycholog WarszawaSzczerość to podstawa 3
Blog psychologia, blog psychologiczny, kącik psychologiczny, psychoforum, psychosfera

You are not connected. Please login or register

Szczerość to podstawa 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Szczerość to podstawa 3 on Sob Lip 24, 2010 12:20 am

Admin


Admin
Rozmawiałam na ten temat z wieloma osobami i muszę przyznać, że najlepszym skojarzeniem, takim które oddawało istotę sprawy, było porównanie naszego sposobu widzenia do…foremek na ciasto
Każdy z nas ma w swojej głowie szereg wzorców, filtrów i ulubionych sposobów rozumienia i porządkowania rzeczywistości. To co daje nam wspaniałe narzędzie do badania świata, bywa jednak pułapką w sytuacji gdy próbujemy oceniać ludzi wg zbioru naszych schematów, nakładanych zwykle dość bezkrytycznie i automatycznie.
Paranoik widzi wszędzie paranoję
Ludzie mają różne wzorce.
Jeden widzi świat w ciemnych kolorach. Świat jest miejscem gdzie dzieją się straszne rzeczy, żyją okropni, nieuczciwi ludzie, brakuje nadziei.
Drugi widzi świat jako miejsce ciągłej zabawy, inni ludzie są dla niego zdobyczą , obiektami gry i szczytami do zdobycia.
Jeszcze inny widzi ludzi jako obiekty swoich prywatnych misji. Zbawiania, nawracania i pouczania. Widzi ich jako istoty ułomne, które potrzebują ocalenia, które potrzebują jego przewodnictwa.
Istnieją tysiące spojrzeń na świat i tysiące “foremek” przez które patrzymy.
Na pewno znane jest wam stwierdzenie: “Złodziej złodzieja pozna”.
Jak sądzę, pochodzi ono z starodawnego powiedzonka, że swój pozna swego. Złodziej wypatrzy złodzieja prędzej niż ktoś – kto nigdy niczego nie ukradł.
Wypatrzy, ponieważ WIE czego szukać.
Wie na co patrzyć. Być może nawet, idąc przez tłum, to jest głównie to, na co zwraca uwagę, bo tak działa jego umysł. Szuka okazji dla siebie i widzi okazje u innych.
Niekoniecznie jednak trzeba sięgać aż po tak silny archetyp.
Drobne wzorce działają na podobnej zasadzie.
Ten co lubi dominować, bezbłędnie rozpozna innych, sobie podobnych i namierzy ich na swoim radarze jako potencjalną konkurencję i zagrożenie. Mogą go denerwować, mogą go niepokoić. Bez widocznego na powierzchni, oczywistego powodu – jego sympatia do nich szybko topnieje. Jej miejsce zastępuje czujność a swe zachowanie zaczyna dostosować do sytuacji, szukając sposobów usadzenia przeciwnika i wyeliminowania potencjalnego zagrożenia.
Osoba, która jest leniwa i obija się w pracy, jak pierwsza zauważy innego lenia. Świetnie rozpoznaje charakterystyczne symptomy. Zna je przecież z autopsji…
Osoba, która specjalizuje się w spychotechnice, pozna innych, którzy lubią przekładać swoją robotę na innych. Nie daj Bóg, jak niebacznie spróbują zrobić to na nią Przekonają się co to znaczy się oburzenie i asertywność.
Osoba spragniona adoracji, pozna innych którzy pragną adoracji. Będą ją denerwować, bo odbierają jej część chwały i uwagi.
Osoba spragniona posiadania racji, pozna innych, którzy o nią walczą i wypowie im wojnę.
Osoba, która kłamie, chętniej dopuści prawdopodobieństwo, że jej rozmówca rozmija się z prawdą, niż osoba która zawsze mówi prawdę.
Nasze “foremki” są jak lunety przez które obserwujemy świat. Przybliżają nam i uwypuklają pewien jego fragment, który, tak widziany, jawi się jednak bez szerszego kontekstu.
Jak zatem bywa z tą PRAWDĄ. Ile jest prawdy w tym co widzimy w innych?
Na pewno miałeś/miałaś sytuację gdy ktoś oskarżył lub posadził cię o coś do czego się nie poczuwałeś.
- może przypisał ci intencje działania, których, jak uważasz, wcale nie miałeś?
- może narzucił ci interpretację twojego zachowania, która nie zgadza się z twoją jego wykładnią?
- może zasugerował ci konieczność zmiany w tobie czegoś, co twoim zdaniem, nie wymaga żadnych zmian?
Co zwykle odpowiadałeś?
“Projektujesz na mnie swoje problemy! Zajmij się sobą. Nic o mnie nie wiesz”
Czy ta osoba miała rację czy nie miała? Odpowiedź jest dwojaka.
Tak, zawsze w pewien sposób miała rację.
Ponieważ zobaczyć mogła w tobie tylko to, co sama miała w sobie i na czym się sama NAPRAWDĘ DOBRZE ZNA.
Widzi w tobie pewien obszar, który tam istnieje, nawet jeśli nie czujesz by była to prawda.
Popatrz na poniższe wizualizacje
Oto sposób widzenia świata dwóch osób.Zbiór ich wzorców i schematów działania.
Każdy widzi świat odrobinę inaczej. Co sie stanie gdy ich interesy się nałożą? Gdy wejdą na swoje terytoria a ich punkty widzenia doznają zderzenia? Jak oboje zobaczą tę sytuację?

Jeśli ich wzorce będą podobne, mniej więcej się nałożą. Tym łatwiej rozpoznać nam będzie wspólny obszar – wzorzec drugiej osoby.
Czy możemy się pomylić?
Czy możemy przypasować do niej coś całkiem innego?
Owszem, jest niewielka szansa, że tak się stanie, ale zwykle z naprawdę mocnego powodu. Jeśli istnieje jakiś sens, w tym abyśmy się pomylili.
Obserwując ludzi, zauważyłam, że jeśli ich wzorce nie będą się składały, wówczas trudno będzie ująć im w słowa – sedno problemu. Będą mieć wrażenie, że coś im nie gra, ale nie będzie dało się tego sprowadzić do jasnej wizji. Zauważysz że kolega “coś kombinuje”, ale nie będziesz pewien co.
Jak widać na powyższym rysunku, osoba patrząca przez większą “foremkę”, będzie w stanie nieco lepiej sprecyzować to co widzi, niż osoba patrząca przez mniejszą.
Im więcej konkretnych skojarzeń się pojawia, tym większa szansa że wzorce się “złożyły” ze sobą i mniej więcej wpasowały.
Czy nie zachodzi możliwość że ludzie “dopowiadają” sobie część rzeczy, fantazjują?
Czasem tak bywa, ale nie ma sensu zakładać tak z góry, bo ego się uczepi tego tropu i będzie potem w każdej sytuacji wołać “on sobie to dopowiedział, zostawmy to zatem” . Przyjęcie tego – da ego wymówkę.
Dla nas ważne jest aby zrobić MAKSYMALNIE DUŻO z każdą wskazówka którą otrzymujemy od życia.
Jest jeszcze jedna bardzo ciekawa rzecz, o której warto pamiętać.
Zauważyłam mianowicie, że ludzie mają tendencje do wyciągania wniosków na nasz temat, czasem takich które sięgają w przyszłość…
Otóż zdarzyło mi się aby ktoś posądził mnie o pewien typ zachowania, zanim on rzeczywiście w moim życiu zaistniał. Na tamten moment, zareagowałam wielkim zdumieniem i poczuciem zranienia za tak ewidentną niesprawiedliwość, ale w następnych latach, działałam dokładnie wg tego schematu jaki wytknęła mi tamta osoba.
O co zatem chodzi? Czasem niektóre schematy, które są w nas uśpione, mogą być widoczne dla kogoś z zewnątrz, mogą dopiero dojrzewać, a ktoś inny postrzega je intuicyjnie.
Czy to działa jak samospełniająca się przepowiednia? Ktoś nam coś powiedział, zasugerowaliśmy się i stąd to wszystko? Może lepiej zatem odpychać od siebie takie rzeczy, bo jeszcze zaczniemy chcąc nie chcąc realizować to co mówią o nas inni?
W moim przypadku zadziałało to raczej odwrotnie Zaparłam się, że to bzdura i okrutna niesprawiedliwość. Odrzuciłam to co o mnie powiedziano. Jednak rzeczywistość zapukała potem do drzwi tak czy siak. Wzorzec zaczął się realizować. Co by było gdybym wtedy od razy zgodziła się z rzeczoną opinią? I rozpoczęła pracę z wzorcem?
Sądzę, że udałoby mi się go osłabić i być może wyhamować mające nadejść przykre wydarzenia, które stały się jego następstwem.
Wiem tylko, że od pewnego czasu, nie ważne jaki absurd słyszę na swój temat, zaczynam się sobie przyglądać, traktuję go poważnie i pomagając sobie głębokim oddychaniem, staram oczyścić z niego moją podświadomość, przez integrację i zrozumienie potencjalnych mechanizmów za nim stojących.
Macie moje słowo na to, że takie zapobiegawcze działania są o wiele skuteczniejsze niż tłumienie wszystkiego co się da w imię “wypadania dobrze” przed sobą i innymi.
A co się dzieje jeśli wzorce dwóch osób ewidentnie nie pasują?
Zwykle działania wynikające z takiego wzorca, przechodzą nam koło ucha/oka niezauważone. Nasza podświadomość nie rozpoznaje tego czego nie zna(a co nie jest dla niej zagrożeniem), tego czego sama w sobie nie posiada.
Nie umie tego dopasować do żadnego znanego jej doświadczenia, dlatego zwykle to pomija.
Wiele razy byłam świadkiem w moim zakładzie pracy, gdy jedna osoba zarzucała drugiej jakieś zachowanie, tymczasem, trzecia, siedząca z nimi osoba robiła wielkie oczy i w ogóle nie wiedziała w czym leży problem. Nie widziała go – dosłownie. Tego typu gierki nie były częścią jej “software’u” i jej program nie wiedział co zrobić z danymi tego typu Miały niewłaściwe rozszerzenie
Podświadomość się nim nie interesowała i nie traktowała tego jako coś na czym warto skupić uwagę. Nie posiadając danego wzorca reakcji emocjonalnej, nie rozpoznawała go u innych, lub ignorowała jego istnienie (nie przypisując mu znaczenia).
Wzorce rodzą się w nas zwykle jako wynik wymuszenia przystosowawczego. Dziecko alkoholika jest np. wyczulone na ludzi, którzy mają nierówny, wybuchowy temperament i wie jak się dopasować do takiego układu. Będzie reagował strachem i uległością. Ktoś wolny od tego wzorca, może zignorować tę sytuację całkowicie, czyjeś humory przelecą mu koło głowy niezauważone.
Ktoś kto wychował się w domu chłodnej osoby wyznającej zasadę surowego wychowania dzieci, będzie np. wyczulony na porządek, hierarchię między ludźmi i może często bagatelizować swoje uczucia, bo w domu bardziej się ceniło wypełnianie obowiązków, niż bliskie relacje.
Dlatego z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że gdy ktoś zwraca nam na coś uwagę – zwykle “rozpoznał” w miarę spójny wzorzec, który zakleszcza się z jego własnym.
Oczywiście rzadko zdarza się by wzorce nałożyły się idealnie. Idąc tym tropem nie powinniśmy zacząć siebie uważać za bogów psychoanalizy, mających stuprocentową trafność ocen
Zwykłe widać tylko najbardziej aktywną część wzorca, ale jego tło, jego konotacja może być bardzo różna.
Wyczuwasz, że ktoś jest kłamcą.
Ale nie wiadomo czy jest mitomanem czy stosuje białe kłamstwa. A może tylko tłumi w sobie potrzebę kłamania? (tłumienia dają taki efekt bardzo często, jest się posądzanym o to się tłumi, mimo że to się pozornie nie ujawnia) Może tylko ma takie pragnienie? Jeśli powiemy, że kłamie, może oskarżymy niewinnego człowieka? Tylko dlatego, że ma emocjonalny stosunek do kłamstw, bo np jego pijący rodzice nie dotrzymywali dawanego mu słowa?
Wyczuwasz, że człowiek jest cholerykiem. Ale co wyzwala jego nerwy, jaka dawka bodźca jest potrzebna? Jaka sytuacja go poruszy a jaka nie? Nie wiadomo czy tłumi swoje reakcje i chowa je pod kontrolą, a zjadają go tylko od środka, czy może wybucha jak TNT przy byle okazji…
Wiesz, że ktoś nie lubi pijaków, ale to nie znaczy że sam pije! Może jego rodzice pili i nabrał uprzedzenia, może dziewczyna zdradziła go po kilku głębszych?
Tło bywa bogate i różnorodne!
Taka informacja to tylko ogólna WSKAZÓWKA.
Budowanie opinii o drugim człowieku powinno być wyważone i zostawiać szeroką przestrzeń do interpretacji. Widzimy cześć wzorca, pamiętajmy o tym, zwykle bez szerszego konspektu.
Gdy dzielimy się naszym spostrzeżeniem z druga osobą , zachowajmy umiar, nie próbujmy niczego wpierać, narzucać, dowodzić. Lepiej zasugerować, i zostawić sprawę do przemyślenia.
Mądremu dość posłowie
Szczerość wobec siebie i innych – czyli jak przeniknąć przez warstę stłumień i uprzedzeń. (cz III)
3. Inni -> kontra Ty
Czy drugi człowiek może zobaczyć o nas całą prawdę?
Czy można zobaczyć rzeczywistość taką jaka ona jest, bez filtrów, bez odsiewania informacji, bez zafałszowania?
Sądzę że jest to dość trudne.
Jednak przy dużej ilości pracy nad sobą, z pomocą medytacji i rezygnacji z patrzenia z perspektywy ego, może nam się to udać.
Co jednak trzeba podkreślić, tego rodzaju ogląd, będzie mieć jednak raczej charakter neutralnej obserwacji, a nie wyartykułowanej, emocjonalnej krytyki lub analizy.

Taka analiza z poziomu ego, to zawsze tylko przybliżenie. To ego buduje analizy i oceny. Świadomość nie ma do tego aparatu, świadomość tylko postrzega. Aparat do budowania ocen i wyborów – znajduje się w gestii ego.
Prawdę o drugiej osobie, podobnie jak doznań w trakcie medytacji, naprawdę trudno wydobyć na powierzchnię i zwerbalizować. Można ją odczuć, ale zamieniając ja w słowa, pozbawiamy ją najważniejszego elementu: aktualności. Poza tym…nie ma czegoś takiego jak ostateczna prawda o drugim człowieku.
Zmieniamy się wszak z każdą, mijającą chwilą. Drobne wydarzenia, jak fale kwantowego prawdopodobieństwa, zmieniają nasze charaktery i sposoby reagowania w sposób, którego nie da się w pełni ekstrapolować.
Jeśli jednak naprawdę chciałbym zdobyć pewną wiedzę o danej osobie…?
Jeśli chcesz kogoś w miarę rzetelnie i uczciwie ocenić, powinieneś zadać sobie przede wszystkim dwa, podstawowe pytania. Tylko wtedy będzie to miało dużą szansę trafności.
(Przy okazji zauważ, że nie bez powodu do rozsądzania sporów, wybiera się osoby trzecie, niezaangażowane emocjonalnie w sytuację Z lotu ptaka łatwiej zobaczyć kształt lasu, niż stojąc w jego centrum )
A oto te pytania:
1.Co tak naprawdę czuję do tej osoby?
Czy ją lubisz? Czy tylko myślisz, że lubisz? Czy sądzisz że wypadałoby ją lubić…bo przecież nie zrobiła nic w oczywisty sposób złego! Więc niby czemu mam jej nie lubić? Tak “wypada”. Poza tym “nielubienie” ujawnia w podtekście jakąś formę strachu i zagrożenia, a przecież: ja nie jestem tchórzem ani słabeuszem
Czy może masz odwagę przyznać że nie przepadasz za nią? Czujesz, że ci w jakiś sposób zagraża. Umniejsza cię, twoje ego. Atakuje cię, zabiera ci przestrzeń, manipuluje tobą ? Czy podświadomie z nią walczysz?
A może naprawdę ją lubisz? Bo coś ci gwarantuje? Bo spełnia twoje oczekiwania? bo czujesz się przy niej doceniony i spełniony?
…a może…po prostu ją akceptujesz, taką jaką jest, w całej okazałości, na trzeźwo i przytomnie widząc jej osobowość? Bez żadnej kurczowej – emocjonalnej reakcji?
2.Czego tak naprawdę chcę od tej osoby
“Ależ, niczego nie chcę” !
Jeśli wchodzisz w relację z daną osobą, gdy pojawiają się emocje – zawsze czegoś chcesz.
Jeśli jesteś na kogoś zły, jeśli ktoś cię rozczarował, jeśli ktoś cię zdradził, oszukał, jeśli sądziłeś że to wspaniała osoba, a ona nagle okazała się zupełnie inna…Zadaj sobie to pytanie.
Czego chciałeś od niej – od samego początku.
I co w tobie najmocniej zareagowało, gdy cię zawiodła, gdy zachowała się inaczej niż oczekiwałeś, gdy przekroczyła granice jakie jej wyznaczyłeś?
Jakie zatem wyobrażenia na tę osobę nałożyłeś?
Wielu ludzi używa słów, “on/ona coś na mnie projektuje, wymyśla!, ja taki wcale nie jestem”.
Ja słowo projektować coś na kogoś, używam tutaj – raczej jako projekcja pewnych wyobrażeń na temat tego jaki ktoś powinien być, lub chcielibyśmy aby był – i ta projekcja rozsypuje się w kontakcie z rzeczywistością. I wtedy jesteśmy rozczarowani…. ale czym tak naprawdę? Tą osobą?
Nie, bo ona od początku była niedoskonała.
To my dodaliśmy jej aureolę. To my oczekiwaliśmy, że spełni nasze wyobrażenia.
Wierzyłem ci! A ty mnie zdradziłaś!
Kochałem cię, a ty mnie oszukałaś!
Ufałem ci, a ty okazałaś się zdradziecką ….
Komu wierzyłeś? Kogo kochałeś ? Komu ufałeś?
Realnej żywej osobie, która zmienia się w każdej sekundzie teraźniejszości, która płynie wraz z energia życia, czy zatrzymanej w biegu klatce filmowej z waszego miesiąca miodowego, gdy jeszcze pasowała do twoich wyobrażeń…i na tamtą chwilę wydawała się je spełniać?.
I ostatnie pytanie.
Czy teraz, gdy już tak skutecznie pozbawiłeś się złudzeń(zauważ z jaką ulgą zwykle stwierdza to ego, na chwilę zanim się rozstaniecie), zamierzasz przykleić jej na czole napis: Zawód mojego życia. I zakotwiczyć swoje emocje w przeszłości? Zahaczając kotwicą o jej “zły uczynek?
Pamiętam jak wiele lat temu uznawałam pewną osobę za swego mistrza duchowego. Potem dowiedziałam się o tej osobie całą masę różnych dziwnych historii i na chwilę mnie zatkało.
Po jakimś czasie przyszła mi refleksja, że przecież tego co mnie nauczył, nie da się tak łatwo odebrać, przez to że dowiedziałam się jakichś sensacji. Że to co naprawdę od niego chciałam to nie dorastania do moich ideałów, ale inspiracji = i z tej się niejako “wywiązał”.
To, że nie zawsze był zgodny ze swoimi własnymi naukami, nie skreślało tego co ja dobrego z tych nauk wyciągnęłam?
Ego wielu ludzi ma _roszczenia_ aby ludzie byli doskonali= jeśli głoszą naukę doskonałości.
Tymczasem nauczyciel jest zawsze tylko tak dobry, jak jego uczeń.
Jeśli zatem masz problem z inną osobą, znaczy…że masz problem ze sobą.
(I tak dokonujemy pełnego cyklu – powracamy do pierwszego pytania : Czy znasz siebie samego?)
Dostrzeż to co się od swego partnera/znajomego/ przyjaciela naprawdę nauczyłeś, co dobrego dostałeś, ile wparcia i pomocy – bo jeśli ocenisz go negatywnie, jeśli się uprzedzisz – wtedy stawiasz między wami ścianę.
I nic już więcej inspirującego, dobrego i życzliwego nie będzie mogło między wami przepływać.
Problem leży w tym czy TY chcesz się uczyć. Czy tylko szukasz wymówek by tego nie robić ?
Problem leży w tym czy ty ufasz? Czy tylko prowokujesz innych do udowodnienia ci, że wszystko i tak kończy się zdradą zaufania?
Problem leży w tym czy ty kochasz?
Czy tylko wierzysz, że miłość istnieje gdzieś tam… gdzie ciebie nie ma…
Na koniec
“To, co potępiasz, kiedyś potępi ciebie, a co osądzasz, tym się kiedyś staniesz.”
A de Mello
Dla mnie nie ma czegoś takiego jak permanentny podział: To ja, to moje, to ty to twoje. Twoja sprawa, moja sprawa.
Istniejemy w jednej przestrzeni, zwykle w emocjonalnej, pełnej energii przestrzeni, gdzie nasze intencje i działania przenikają się na wielu poziomach. Współistniejemy i w tejże właśnie przestrzeni odgrywa się nasze życie.
Gdy próbujemy odizolować się od innych ludzi i ich energii, aby pozornie wzmocnić konsolidacje naszej własnej, gdy stawiamy między sobą ściany “ja wiem lepiej, ty nic nie wiesz”, “ja się nie mylę, ty się mylisz” – wtedy tracimy część siebie – która jest ukryta w tym drugim człowieku, a jakiej kiedyś nie zaakceptowaliśmy w sobie. Nie zauważamy, że ona dopomina się o zintegrowanie właśnie w ten sposób zwracając naszą uwagę.
Wszystko co odrzucamy w innych, odrzucamy także w sobie. Wszystko co potępiamy w innych, potępiamy, w ten czy inny sposób, w sobie. Wszystko czego nienawidzimy- wyparliśmy i stłumili w sobie tak mocno, że przerażeniem napawa nas choćby zbliżenie się do tej zapomnianej bomby emocji, jaka leży na naszym dnie i wywołuje tak nieprzyjemne odczucia.
Cognosce te ipsum.
Pozwól mówić swoim emocjom, niech one będą twoim kompasem. One wskażą ci drogę do tego : jaki naprawdę jesteś. Nie tłum i nie blokuj prawdziwego siebie. Pokochaj swoją cienistą, nieświadomą połowę, ponieważ nie jesteś nią mniej, niż tą której jesteś świadomy. Wtedy zniknie też wstyd i rozczarowanie sobą, a w zrozumieniu pojawi się pojednanie.
I nie będzie też żadnego : “kontra”


Zobacz profil autora http://bpsychologia.your-talk.com

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

 

Free forum | © PunBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com